Internetowy świat pełen jest osobliwości, ale mało która grupa wzbudza tyle emocji i kontrowersji, co incelowie. Kim są? Dlaczego są tacy wściekli? Czy naprawdę wierzą, że świat sprzysiągł się przeciwko nim tylko dlatego, że nikt nie chce z nimi chodzić na randki? Zapnij pasy, bo wyruszamy w podróż po krętych zakamarkach forumowych żalów, frustracji i bardzo nieudanych prób podrywania. Poznaj incela: człowieka, który chciałby kochać, ale nie potrafi przestać narzekać.
Incel kto to? Termin, który wyszedł z cienia
Słowo incel pochodzi od zwrotu involuntary celibate, czyli mimowolnie celibatowy. Brzmi jak temat z lekcji religii, ale to zjawisko osadzone głęboko w realiach internetu. Incel to osoba, najczęściej mężczyzna, która uważa, że nie może nawiązać relacji seksualnych lub romantycznych nie z powodu własnego wyboru, ale ze względu na to, że świat (a zwłaszcza kobiety) są wobec niej niesprawiedliwe.
I choć słowo zaczęło swoje życie jako neutralny opis trudności w związkach – ukuty przez kobietę (tak, kobietę!) o pseudonimie Alana w latach 90. – to dziś kojarzy się z mizoginią, gorzkimi manifestami i wpisami na forach pełnych frustracji. Incel kto to – to nie tylko ktoś, kto nie uprawia seksu. To raczej ktoś, kto uprawia pretensje wobec całego świata, że mu ten seks zabrał.
Kto zostaje incelem i dlaczego brzmi to jak tytuł filmu klasy B?
Choć incelami mogą być technicznie rzecz biorąc także kobiety czy osoby LGBTQ+, w praktyce zjawisko jest niemal monopolizowane przez młodszych mężczyzn. Często zmagają się oni z niskim poczuciem własnej wartości, problemami społecznymi, izolacją i… wciąganiem się w internetowe bańki, które zamiast empatii proponują skróty myślowe i hasła typu wszystko przez Chadów i Stacy.
Chad to, w slangu inceli, muskularny, przystojny samiec alfa – ten, który dostaje wszystkie dziewczyny i nie pyta czy była chemia, tylko kiedy kolacja. Stacy to z kolei stereotypizowana atrakcyjna kobieta, która – według inceli – preferuje Chadów i nie dostrzega dobrego faceta, który siedzi w piwnicy i pisze o niej negatywne wiersze w internecie.
Forum, czyli piwnica pełna żalu
Większość inceli nie działa na co dzień na ulicy – ich naturalnym środowiskiem są zamknięte fora, Reddit, 4chan i inne zakątki internetu, gdzie mogą bezkarnie narzekać na los i wzajemnie się nakręcać. To tam powielane są teorie o teorii spiskowej atrakcyjności, rankingach twarzy i całej galaktyce absurdalnych wymówek, dlaczego nic nie działa.
Zamiast pracy nad sobą czy terapii, pojawia się blackpill, czyli radykalne przekonanie, że już totalnie nie ma nadziei – ani dla nich, ani dla ludzkości. To trochę jak Matrix, tylko bez Keanu Reevesa i dobrych scen akcji. Tylko smutek i pretensje.
Między śmiechem a grozą
Choć można się uśmiechnąć z niektórych teorii inceli (serio, według niektórych długość linii żuchwy determinuje los w miłości), zjawisko to niesie za sobą również ciemną stronę. W historii internetu nie brak przypadków radykalizacji i przemocy motywowanej frustracją seksualną. Niektórzy incelowi forumowicze przeszli od klikania do tragicznych działań w realnym świecie.
Z tego względu coraz więcej specjalistów zajmuje się analizą tej społeczności jako potencjalnie niebezpiecznej. Zamiast romantycznego mitu niezrozumianego samotnika, mamy problem społeczny, który zasługuje na uwagę psychologów, pedagogów i… może też dobrych stand-up’erów – bo śmiech też może leczyć.
Co możemy zrobić z incelami?
Najważniejsze: nie wykluczać. Mimo wszystko incel to człowiek, który znalazł się w miejscu, gdzie łatwiej mu obrażać niż zbudować relację. To nie jest recepta na życie – to krzyk o uwagę, pomoc, może terapię. Warto rozmawiać, rozumieć i przeciwdziałać, zanim frustracja stanie się realnym zagrożeniem.
Być może najlepszym lekarstwem na incelizm byłoby zbudowanie nowej kultury relacji – opartej nie na memach i rankingach atrakcyjności, ale na empatii, prawdziwej komunikacji i… może też naukach z podcastów psychologicznych zamiast subreddita „ForeverAlone”.
Incel to nie po prostu samotny mężczyzna. To ktoś, kto swoją samotność przerobił na ideologię, frustrację i czasami – gniew. Można się z nich śmiać, ale lepiej zrozumieć. Bo tam, gdzie kończy się związek z realnym światem, zaczyna się przestrzeń dla teorii spiskowych o kobietach-chimerach i mężczyznach-alfach, którzy rzekomo rządzą wszystkim. I zamiast romansu – mamy forumowy dramat w dziesięciu aktach.
Przeczytaj więcej na: https://womenmag.pl/incel-kto-to-znaczenie-pochodzenie-terminu-i-jego-wplyw-na-kulture-internetu/.